wtorek, 29 czerwca 2010

Granatowy Torbiszon - kwiaty, kwiaty i mała prośba :)

Tak jak obiecałam, pokazuję granatowego torbiszona :) Bardzo chciałam mieć ten kolor torby, bo pasuje do wszystkiego! :) A krój i materiał to i na piknik i do miasta :)

Tym razem wróciłam do ekoskórzanych dodatków , tj. rączki i zamknięcie kieszeni zewnętrznej.
Nie wiem co tu jeszze o niej pisać... chyba się powstrzymam i ją po prostu pokażę :)

Kwiaty, kwiaty, duuuużo kwiatów :)

Zamykanie zewnętrznej kieszeni - ekoskórzany pasek


Wnętrze torby...

...3 kieszenie, z tego 1 na suwak i oczywiście karabińczyk na klucze :)

...ekoskórzane rączki... i ach te kwiaty :)


Torba jak zwykle jest spooooora, ale co tam, ja takie uwielbiam :)
No i pokochałam ten materiał, jest nieziemsko kwiatowy!


ps:
dziewczyny, mam do Was prośbę... mianowicie czy pomogłybyście mi wycenić taką torbę? mam z tym zawsze ogromny problem, a nie chciałabym przeginać (a chyba mi się to niestety niekiedy zdarza). Napiszcie ile Wy, jako potencjalne klientki, byłybyście w stanie zapłacić za takiego torbiszona??? Z góry wielkie dzięki!!! :)


Liczę na Waszą pomoc!

Buziaaaaaaki i miłego dnia :)

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Torby, Torby, Torby... Lato w pełni :)


Uszyłam dwie torby, a w zasadzie 3, bo ta czerwona powstała w podwójnej wersji :) Druga jest granatowa, bo strrrrraszliwie chciałam mieć taki kolor torbiszona (jutro ją pokażę) :) Mam w zapasach ekoskóre w tym kolorze, ale jakoś mi ta tkanina nie pasowała na letnie wyprawy :) Zdecydowałam się na szmacianki w kraty, koronki i kwieciste motywy, które zresztą uwielbiam tak samo jak i groszki :)

No ok, co tu się rozpisywac będę, zapraszam do oglądania :)

Vintage Bag: czerwień, błękit i stare koronki...



...zawiązywana na tasiemkę z tafty...


Ostatnio polubiłam wszelkiego rodzaju koronki, a najlepiej jakby były stare.
Niestety moje zapasy się powoli kończą, więc musiałam zakupić nowe, aaaaale co tam...

Słabo to widać, ale ta kieszonka z czerwoną koronką jest w białe groszki.


W środku też grochy i duuużo koronek :)

... i koronkowa metka


A tu druga wersja torby - z rączkami w groszki :)


Ehhhhh, narazie tyle... jutro rano pokażę tę granatową :)

Pozdrawiam!

niedziela, 27 czerwca 2010

Szpermarket - znaleziska, ciąg dalszy :)

Nazbierała mi się kolejna porcja znalezisk, to i pokazuję co udało mi się "wygrzebać" w szpermarkecie :)))



Na początek zestaw kuchennych dodatków... wraz z tacą na nóżkach
(idealna na śniadanie do łóżka)

Metalowe puszki na kawę i ciasteczka, sosjerka, słoiczki na miód,
ten w kształcie ula spodobał mi się od razu...

...metalowy czajniczek, mlecznik i stojak na tosty :)


a teraz zestaw Pani Domu Cath Kidston - Pokrowiec na deskę do prasowania
z boskiego materiału w kratę i kwiaty oraz woreczek w baletnice...
... i groszkowe siateczki :)


ps: te znaleziska nie są z jednej wyprawy "na łowy"!!! Pochodza one z 3 szpermarketów i zbierałam je jakiś czas. Zdarza się, że chodząc 2 razy w tygodniu, w ciagu 3 tygodni nie mogę znaleźć dosłownie NIC! Ale czasem za każdym razem jak pójdę to coś fajnego "ustrzelę". Z takimi sklepami nie ma reguły, wszystko zalezy od dostawy :)
Miłej niedzieli!!! :)

piątek, 25 czerwca 2010

Etui na chusteczki - dla retro ulubieńców :)

Nataly*Oh napisała, że te konkretne etui to "orgia dla retro ulubieńców" hehe - a mi się tak spodobała ta nazwa, że postanowiłam ją wykorzystać do tytułu posta :))) Dzięki Nataly! :)

Pewnego pięknego dnia dostałam maila z propozycją współpracy z "prawdziwym", namacalnym sklepem-galerią o nazwie "Rupieciarnia" (stronka w trakcie budowy). Znajdować się on będzie na ulicy Odrzańskiej 17 C we Wrocławiu (wkrótce otwarcie!, także przy okazji w imieniu właścicielek serdecznie zapraszam! ).

Bardzo się z tej propozycji ucieszyłam, bo zawsze chciałam, żeby i moje "twory" mogły znależć się w miejscu, gdzie przed kupnem możnaby je obejrzeć, dotknąć i wybrać coś najlepszego dla siebie... zatem od razu zabrałam się do pracy i tak oto właśnie powstały kolejne rodzaje etui - tym razem nieco retro, vintage czy jak to się zwie :)))



Są bardzo kobiece. Groszki, kwiatki i koronki (jakaś mnie na nie mania ostatnio ogarnęła)

...a tu ich kolorowe wnętrza :)

Ma to być miejsce "z duszą", a właścicielki zapewniają, że "Rupieciarnia powstała z potrzeby serca i z marzeń o miejscu, gdzie będziemy mogły realizować swoje pasje i dzielić się z innymi radością tworzenia. Chcemy kreować przestrzeń, gdzie dobrze będzie się czuł każdy, kto lubi się otaczać pięknym i niepowtarzalnymi przedmiotami" (cytat ze strony głównej sklepu).

Trzymajcie proszę kciuki, żeby szybko znalazły nowe właścicielki,
tfu tfu (co by nie zapeszyć) :)

aaaaa, muszę się czymś z Wami podzielić, bo jakoś mi to umknęło :)))
Od mniej więcej miesiąca jestem posiadaczką PRAWA JAZDYYYYYY!!!!!!!!!
I ja, durna baba, się jeździć boję! :)

Czy ja jestem normalna?????? :) (Bo moja rodzina już w to wątpi!) :) hehe

Małe sprostowanie a propos prawka:
Otóż, ja jeżdzę! To nie tak, że od 2 miesięcy nie wsiadłam do samochodu :) Staram się codziennie wsiąść za kółko, ale... kosztuje mnie to po prostu dużo stresu i nerwów :))) Tak jak pisałyście w komentarzach, nic mnie tak nie nauczy jak po prostu ciągła jazda, ale po prostu czasem jest to dość trudne... chociaż przyznam szczerze, że jak już się zmobilizuję, przełamię moje lęki i wsiądę do auta to wysiaść z niego nie mogę, tak to uwielbiam :)))

Dziękuję Wam za dodanie mi otuchy, za rady i za przemiłe komentarze! Normalnie zaraz gdzieś pojadę :))))))

Buziaki! :) i miłego weekendu!

środa, 23 czerwca 2010

Etui - wersja wakacyjna + WAŻNA INFORMACJA


Daaaawno już nie szyłam etui na chusteczki*. Dużo osób pytało mnie kiedy pojawią się one znowu, informuję uroczyście, że oto i są, narazie tylko 4 sztuki, ale chyba się rozkręcę :)
Myśl przewodnia - LATO, czyli kwiaty, łąki, morze, niebo, słońce i plaża, jednym słowem - WAKACJE :)


Morskie klimaty: kratki, paski, groszki... stonowane błękity i biele



Oraz łąki pełne kwiatów i traw...



Wszystkie koronkowe! :)

* dostępne w Pakamerze.




WAŻNA WIADOMOŚĆ

Z okazji "urodzin" naszej psiny, chciałam Wam opisać jego historię.

Dokładnie 6 lat temu, 23 czerwca 2004 roku, jechaliśmy rowerami przez las na pobliską działkę. Psiak już wtedy leżał przy drodze, ale nie wzbudził naszego niepokoju. Wracając też tam był, co było już nieco dziwne. Całą brygadą zsiedliśmy z rowerów i okazało się, że piesek nie może chodzić. Był wycieńczony, odwodniony i kompletnie bez sił. Genek (nasz znajomy) nie wahał się ani chwili. Napoiliśmy bidkę, wsadziliśmy do plecaka, następnie do rowerowego koszyka i praktycznie od razu pojechaliśmy do pani wenerynarz. Tam okazało się, że piesek nie chodzi, bo jest sparaliżowany i najprawdopodobniej był przywiązany do drzewa, ale udało mu się zerwać (jego obroża była cała zakrwawiona i aż przyklejona do skóry i sierści). Poza tym najprawdopodobniej ktoś chciał go zabić, naszczęście nieudolnie! (miał ciętą ranę na karku, idealnie równą jak od noża). Pies był pozostawiony w lesie, bez jedzenia i picia, w dużym słońcu. Walczyliśmy o jego życie ponad 2 tygodnie, 2 razy dziennie jeżdząc na bolesne zastrzyki. Pani weterynarz nie dawała nam nadziei, mówiła, że on już nie chce żyć, że stracił wolę walki. Za 2-tygodniową kurację wzięła od nas symboliczne 10 pln (4 zastrzyki dziennie). Nie chciała pieniędzy, bardziej pragnęła, żeby piesek u nas został i wyzdrowiał. I to właśnie dzięki Niej Psiunio chodzi i ma się dobrze. Jest już z nami 6 rok i nie wyobrażam sobie życia bez tej naszej Bidy :) Oto nasz Leśny Stwór :)))


Do dzisiaj nie rozumiem, jak można było tak postąpić!??? Ale cóż, miłość kończy się z dniem zakończenia roku szkolnego. Plany wakacyjne są przecież ważniejsze...


Z tego miejsca APELUJĘ!!!

Jeśli ktoś ma zamiar tak postąpić ze zwierzakiem, niech zawiezie go do schroniska, do miejsca gdzie ktoś będzie miał możliwość go znaleźć! Nikt Was nie będzie oceniał. Jeśli już nie ma innej możliwości - zróbcie to po prostu właściwie! Błagam!


A piszę to wszystko dlatego, ze los kolejnej psiny jest zagrożony.
CYTUJĘ za postem Zosi:

Dzień dobry Państwu,
Jestem As, mam około 1 roku... Może jest dla mnie miejsce w Twoim domku?? Jestem teraz u pewnej Pani, która uratowała mi wczoraj życie. Nie wiadomo jakby się to wszystko skończyło, gdyby nie Ona. Zostałem przywiązany sznurkiem do drzewa, w lesie. Było mi bardzo źle, aż w końcu nadeszła ONA i mnie zabrała ze sobą. Bardzo jestem Jej wdzięczny, ale nie mogę u Niej zostać bo Ona ma już kilka zwierzaczków. Teraz mieszkam w Lublinie, ale jak trzeba będzie zmienić miejsce zamieszkania to nie ma sprawy, jestem za :)
Do szczęścia niewiele mi potrzeba,trochę miłości, ciepła i coś do zjedzenia i picia.
Piękna psina, co nie???

Jeśli jesteście w stanie pomóc, zgłoście się do Zosi
...albo po prostu przekażcie tę informację dalej!
Im więcej nas wie, tym większe szanse na znalezienie nowego domu!
Njus: As znalazł nowy dom!!! Hurra! :)

♥♥♥ Miłego dnia! ♥♥♥

niedziela, 20 czerwca 2010

Moja ostatnia miłość - Circle Granny Squares


Tak w ogóle to marzy mi się taki pled... ehhh, jak ja bym chciała taki mieć! :) Naoglądałam się na fircyku i zakochałam się od razu!
Narazie jednak szydełkuję sobie poszewkę na poduszkę (mniejszy rozmiar wygrał), ale kto wie, może w trakcie wakacji, podczas tych wszystkich pikników, które już planuję (a pogoda nadal nie pozwala realizować) - zrobię sobie taki kocyk :)))
Zajawki tego co aktualnie u mnie "na topie" :)

Nazywa się to GRANNY SQUARES i zdecydowanie przypomina "babciny klimat" :)


a wkrótce powstanie z tego poszewka...

piątek, 18 czerwca 2010

Worek na włóczkę... recycling

W lecie najbardzej lubię craftować w plenerze. Maszynę do szycia raczej trudno zabrać w takie miejsca, ale... zawsze wtedy wymyślam sobie takie robótki, które wygodnie można przy sobie mieć czy to na plaży czy podczas pikniku na trawie :)

Do takich właśnie zaliczam m.in. szydełkowanie czy np robienie na drutach! Wobec czego, po naoglądaniu się pięęęknych woreczków na włóczki w necie, a i u Matki Polki... i ja postanowiłam sobie taki zrobić :)
Nie szyłam go jednak "od podstaw". W szpermarkecie wyhaczyłam fajnego torbiszona za 1 PLN i delikatnie przerobiłam go na swoje potrzeby - dodając kieszonkę (na przykład) na szydełka :)


Poniżej fotki:
Napis "BABY" trochę mi tu nie pasował, stąd pomysł na kieszonkę :)
(chociaż mogłam też zrobić napis "BABY...ACH TE BABY")


Jednak wolałam mieć kieszonkę na szydełka :)


A oto i mój zestaw drewnianych drutów :)

Już się nie mogę doczekać jakiegoś pikniku, żeby to wszystko móc ze sobą zabrać...
narazie pozostaje mi balkon, ale i tak nie jest źle :)

Miłego ciepłego dnia!!! :)

sobota, 12 czerwca 2010

Torba - lato w stylu vintage :)

Letnia torebka powinna być lekka, delikatna, zwiewna i najlepiej, jakby była w groszki, czyż nie? :) No to taką właśnie uszyłam wczoraj... jest błękitna (dodatkowo kojarzy się z niebieskim niebem), ma białe groszki, ozdobne kwiaty i duuuuużo starych koronek :)
Chyba nawet można ją uznać za "styl vintage" :)
Poza tym... jest recyclingowa, bo uszyłam ją ze starej spódnicy :)


Z ostatniej chwili! Uwaga, mamo chwalą nas! :)

Poniższe zdjęcie zostało wybrane jako jedno z najbardziej interesujących (toż to szok!) spośród wszystkich wstawionych w dniu 12 czerwca na Flickr!
Wow, wow, wow!

To chyba zasługa nóg modelki Asi :))))))) Asiu, dziękować, dziękować! :)
Od dzisiaj masz nowy etat u mnie!!! hehe


A oto i letni torbiszon...


...zawiązywany biało - żółtą tasiemką...


Ozdobiony starą koronką...


...i niesamowicie słonecznym wnętrzem :)


... wewnątrz jak zwykle karabińczyk na klucze i oczywiście groszkowe kieszonki...


...wnętrze kieszonki na suwak - również w groszki...


...dodatkowo każda kieszonka obszyta koronką...


No i naszywane kwiaty...


Torba jak zwykle jest pojemna... ale tym razem mimo tego,
robi wrażenie lekkiej i niezwykle letniej :)

Na upały będzie w sam raz!!! :)

Miłego weekenduuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!! :)

* modelce Asi - serdecznie dziękuję za pozowanie w jakże ostrym słońcu :)

niedziela, 6 czerwca 2010

Prezent - Nieziemska torba na rowerowy bagażnik i cudna podusia! :)

O starym holenderskim rowerze marzyłam już od jakiegoś czasu. W tamtym roku udał mi się taki zakup (miłością do holenderskich damek zaraziła mnie Asia! - wielkie dzięki kochana! :*)

A do tego wszystkiego Zuzia zrobiła mi NIESAMOWITĄ niespodziankę, mianowicie... podesłała mi nieużywaną przez siebie torbę na rowerowy bagażnik, którą notabene podobno wyszukała w szpermarkecie!!! WOW! :)

Po otworzeniu paczki, aż skakałam ze szczęścia i czekałam na choć drobny promyk słońca, żeby ładnie to wszystko obfocić :))) Zuziu, nawet nie wiesz, jak bardzo Ci dziękuję! Spełniłaś jedno z moich skrytych marzeń... nawet nie śniłam, że kiedykolwiek będę w posiadaniu tak pięknej rowerowej torby! Szok! :)

A oto i ona wraz z moim starym pojazdem:



Jest cudna, w groszki, kratkę i róże!!! Czego chcieć więcej!!!???





Bardzo dziękuję!!! Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile radości mi sprawiłaś tym prezentem!!!
Aż nie wiem co napisać... nie wiem, normalnie nie wiem, słów mi brak!

DZIĘKUJĘ!!!


A oprócz tego niedawno wygrałam Candy u Petite Juliette i przysłała mi piękną podusię + drugą, której narazie nie mogę pokazać bo mam zamiar ja komuś podarować, a nie chcę psuć niespodzianki!!! :)))

Za podusię również gorrrrąco dziękuję! Pomaga mi przy szyciu, bo znalazłam dla niej miejsce w moim szewskim kącie :) Moje plecy czują się jak w raju! Ale jest jeszcze inna opcja: zapakować poduchę do torby rowerowej i wyruszyć na piknik :)

DZIĘKUJĘ PIĘKNIE! Tym bardziej, że to moje pierwsze wygrane candy :)