środa, 26 maja 2010

Broszka... czyżby w groszki? :)

Od tygodnia byłam chora (zresztą nadal kaszlę jak najęta), a awizo wciąż czekało i czekało na swoją kolej. Wczoraj zebrałam się w sobie i postanowiłam w końcu wyjść z domu! Warto było, oj warto!!!!! :)))))

Flora przysłała mi przepiękną broszkę w groszki - moje ukochane groszki! :)
Basiu, bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję, bo dzięki Tobie od razu zrobiło mi sie lepiej! Gęba mi się uśmiechnęła i od razu wyjrzało słońce! :)))


Broszka jest po prostu przepiękna!!! Moje kolory, moje groszki, a jeszcze te śliczne koraliki! Po prostu mmmmmmmmmmiodzio!

Bardzo wielkie dzięki!!!
♥ ♥ ♥

wtorek, 25 maja 2010

W odpowiedzi na TELEGRAM - Żyrafy dla dzieci :)

W odpowiedzi na TELEGRAM Qlkowej!
Qlkowa to dobra babeczka i na swoim blogu umieścila prośbę do każdego kto ma choć trochę zdolne łapki i odrobinę chęci, aby zrobił dosłownie cokolwiek, co nadawało by się na nagrody w konkursach. Rodzice dzieci ze szkoły specjalnej w Zielonej Górze organizują Festyn dla swoich pociech i potrzebują nagród, aby każde dziecko mogło otrzymać jakis drobiazg! :)

Nie powiem, myślałam o tym już dość długo, ale gdybyś się do mnie Qlko nie odezwała na maila i nie przypomniala o całej sprawie to... pewnie nic by z tego nie wyszło! Zatem dzięki wielkie za maila, cieszę się, że choć w ten skromny sposób mogłam pomóc! :)


Hasło dnia: ŻYRAFY wchodza do szafy!!! :)))
Zwierzaki są dość spore (jak na żyrafy przystało), mierzą 40 cm wysokości!
ŻYRAFA MATYLDA + ŻYRAF LUCJAN





Mam nadzieję, że dzieciom się spodobają! :)))

ps: jeszcze nie jest za późno! Wy też możecie pomóc!!! Więcej szczegółów tu!

Buziaki :)

czwartek, 13 maja 2010

Torbiszon - "Sunny Ruffles" :)

Walczyłam trochę z tą torbą, cały czas w trakcie szycia zmieniała mi się koncepcja: a to rączek, a to kółek, a to ułożenia falbanki :) Po tej walce stwierdzam jednak, że jestem zadowolona. Ta torba jest tak słoneczna, że wywołuje uśmiech nawet mimo kiepskiej aury (także na niepogodę jest w sam raz!) :)
Zresztą same zobaczcie...

Zdjęcie wraz z moim "psim modelem"
(jak tylko zobaczy kawałek rozłożonego dywanika, ładuje się tam od razu i nie sposób go przegonić! :)




Wnętrze, tym razem znów kwiatowe.. no łąka jak się patrzy :)


Naprawde wczułam się w te torbiszony. Szycie ich sprawia mi mnóstwo przyjemności, a Wasze komentarze to mi aż skrzydeł dodają, a uwierzcie mi, jest co unieść, oj jest!!! :)

ps: dziewuszki moje kochane, jeśli jesteście zainteresowane kupnem jakiegoś mojego przepastnego torbiszona - piszcie koniecznie na maila! :)
Dziękuję za uwagę! :)

Buziaaaaaaaaaaaaaaaki! :*

czwartek, 6 maja 2010

Torbiszony :)))

Co tu robić w taką marną pogodę? Mój sposób na deszczowe dni to muzyka - zakładam na uszy słuchawki i nic mi nie straszne! To naprawdę działa... sytuację ratują jeszcze zakupy, no ale ileż można nie? :))) (Chociaz w sumie? może i można hehe) Ale można też zaszyć się w kąciku i... szyć, szyć, szyć! :)


Tym oto sposobem powstały kolejne torbiszony, ekoskórzany (nibyskóra) i alkantarowy (niby zamsz) :) Tym razem skórkę szyło mi się świetnie, ładnie pracowała z maszyną, szok! :)


No dobra, foty bym może jakieś pokazała?! :)

Pierwsze założenie - torba znowu ma być duża!!! Innej opcji nie ma! :)
Ta szara to prezent dla mojej siostry (zaraz do niej idę zrobić jej niespodziankę,
mam nadzieję, że się ucieszy!) :)

Nity, nity i jeszcze raz nity! No i kółeczka i zatrzask :)

Karabińczyk na klucze itp, itd...
Tym razem podszewka w kwiaaaaatyyyy :)
...kieszeń na suwak (na portfel) i dwie kieszonki na różności :)


A tu wnętrze szarej torby (też kwiatowe) :)
Torby są naprawdę spore: szerokość to coś koło 48 cm w najszerszym miejscu (na dole), a długość około 50 cm :) wow, spora ona! :)

środa, 5 maja 2010

Poprawa nastroju - łowy w "Szpermarkecie" :)


Tak mi się spodobała nazwa "szpermarket" z komentarza w poprzednim poście, że postanowiłam ją przywłaszczyć hehe (dzięki Karola!) :)))

Pogoda paskudna i jedyny sposób na poprawienie humoru to co???? ---> Zakupy rzecz jasna!!! :) Na wielkie szaleństwa nie ma kasy, ale na takie drobne "perełeczki" - owszem! :) Zobaczie co tym razem udało mi się "zdobyć". Część rzeczy to moje dawniejsze "okazy", ale są i nowe znaleziska :)
Zacznę może od kuchennych zdobyczy:

Po pierwsze - boska rękawica! uwielbiam ją po prostu. Ma świetne kolorki, piękny różany motyw połączony z delikatnymi groszkami i poza tym jest doskonale uszyta, no ale przecież Laura Ashley nie mogła wypuścić na rynek niczego kiepskiego :)
(normalnie firmówka mi się trafiła, no no) :)
Oprócz rękawic, wygrzebałam jeszcze takie fajne (groszkowe rzecz jasna) mikrofalówkowe podgrzewacze do talerzy (można je kłaść zarówno na wierzch jak i pod talerz).
Zajrzyjcie czasem i do książek, bo zdarzają się naprawdę fajne. Kiedyś znalazłam taką książkę o szyciu, z mnóstwem pięknych zdjęć, ale nie miałam pieniędzy i zostawiłam ją. Następnego dnia już jej nie było, buuuu... Za to były książki kucharskie, oto i one:
Dla amatorów wypieków: 2 albumy o chlebie, m.in. The Complete Bread Machine Cookbook z extra fotkami wiejskich bochenów chleba i fantastycznych bułek z ziarnami. Mmmmmmm :)
Oraz fantastyczna!!! książka Jamiego Olivera "Cook with Jamie" !
Ma tak BOSKIE zdjęcia, że aż dech zapiera!!!

Na zakończenie kuchennych znalezisk - SOWA!!! Z mega wypasionym napisem... hehe
To zdecydowanie moje MOTTO życiowe! Czyż nie słodka sówka? hehe

Ok, jeszcze pokrowiec na termofor, MEGA GROSZKOWY! :)
Nie mogłam się opanować, żeby go nie kupić :)


No i kolejny zestaw kosmetyczek! Mam ich już chyba "tysiącpięcetstodziewięcet"! :)
Ale wiecie dlaczego nie mogłam ich tam zostawić! :)


Na koniec OBRUSY, piękne, ogromne, malowane naturalne płótno - koszt za 2 sztuki - 6 pln!!!


No.... to moje "łowy" uważam za udane! :) Nastąpiła zdecydowana poprawa nastroju :)


Pozdrawiam! :)

niedziela, 2 maja 2010

Własne metki - krok po kroku :)

Własne METKI. Jak się do tego zabrać?

Ostatnio dostałam w tej sprawie kilka maili, odsyłając do mojego poprzedniego bloga. Ale co tam stary blog, niech to wszystko będzie na tym, nowym, może komuś się przyda! :) Polecam, bo to naprawdę fajna rzecz :) Już dawno temu znalazłam kilka sposobów na ich zrobienie, m.in tu i tu. Pokażę Wam jeden z tych, który najbardziej mi odpowiada i chyba efekt jest najfajniejszy :)


Potrzebujemy:
Tasiemkę bawełnianą (ja kupiłam białą i połowę zabarwiłam naparem z herbaty), papier transferowy (w moim przypadku Emtec), projekt zaprojektowanej metki (na zdjęciu wydrukowany na papierze zwykłym)

Plik z projektem metki konwertujemy na format "jpg" i tworzymy jego odbicie lustrzane (tylko w ten sposób dobrze odprasuje się nam na tasiemce), drukujemy na papierze transferowym (najpierw jednak najlepiej wydrukować go na zwykłym papierze, w celu sprawdzenia czy wszystko jest OK) :)metki2

Tniemy arkusz na paskimetki3

Przykładamy do tasiemki i wprasowujemy (zielone znaczniki powinny zmienić kolor na pomarańczowy, wtedy wg producenta zakończył się proces wprasowywania)metki4

W celu uzyskania matowego wyglądu metek (takie są moje) odrywamy papier jak jest jeszcze gorący od tasiemki i czekamy na jego całkowite!!! ostygnięcie. Następnie, żeby utrwalić kolor prasujemy jeszcze przez zwykłą kartkę do drukowania przez 10 sekund (nie więcej!); ja prasowałam dłużej i metki już zostały na wieki wtopione w kartkę :)))


Gotowe metki tniemy wg uznania: metki5

Zrobione! Teraz już każdy może mieć swojej własnej produkcji metki :)metki6

W razie pytań piszcie, postaram się pomóc w razie potrzeby :) Pozdrawiam!

PS: zapomniałam o najważniejszym!!!!!!! Metki drukujcie na zwykłej drukarce ATRAMENTOWEJ!!! Laser odpada, bo wytwarza za wysoką temperaturę (choć jedna osoba spróbowała i nic złego się nie stało, ale jednak nie polecam!)

Uprzedzam ewentualne pytania:

1. Papier transferowy można kupić w każdym sklepie komputerowym, wszędzie tam gdzie mają drukarki i inne takie :) Koszt 1 kartki A4 to około 4 pln. (Wbrew pozorom jest naprawdę bardzo łatwo dostępny - pytajcie o papier na naprasowanki!)

2. Zabarwianie herbatą: wrzućcie tasiemkę do mocnego naparu na jakieś 5 - 15 minut ( w zalezności od tego jaki odcień chcecie uzyskać). Potem wypłuczcie pod kranem, wysuszcie i gotowe! :)

3. Temperatura żelazka: ustawiam troszkę więcej niż 3 kropeczki na żelazku :) Ale trzeba eksperymentować, bo nie każde żelazko tak samo grzeje. Nie może to być za duża temperatura bo etykietki wtedy źle się odkleją i będa miały "braki" w motywie. Polecam próby :)

no, to by było na tyle :)

Buziaki