Po kilku dniach całkowitego braku weny, wzięłam się za torbę, która od paru ładnych dni czekała na zszycie. Nie szło mi tym razem zbyt dobrze, ekoskóra ześlizgiwała się bez przerwy, przesuwała i podwijała. Nitka nie wytrzymywała napięcia, a maszyna nie wyrabiała (nawet zaczęła wydawać jakieś dziwne odgłosy) :)))
Nic, pora zacząć suszyć głowę mężowi o kolejny, niespodziewany, ale jakże niezbędny dla mnie zakup - nową maszynę! :)
Dobra, poniżej nowa torba, też dość spora (jak poprzednie) :)))
Można ją trzymać w rękach...
...na przedramieniu...
...i na długim pasku.
ps: na zdjęciach wyszła, jakby była kompletnie gładka. Otóż nie jest taka, ma fajną, delikatną fakturę przypominającą prawdziwą skórę, niestety jakoś na zdjęciach nie udało się tego pokazać :)
Zewnętrzne kieszenie, sztuk 3: 1 duuuża na suwak, 1 mniejsza i + 1 na klamerkę

...wszystkie z kwiatowymi wnętrzami...
Oczywiście zatrzask obowiązkowo, bo...

... tym razem torebka nie ma zapięcia na suwak,
bo szkoda mi było chować to kwiatowe wnętrze :)

Miejsce na klucze, breloki i inne...

3 kieszenie (na kalendarz, komórkę i kosmetyczkę) + 1 na suwak (na portfel)

oto i ona :)

Uffff... w planach mam kolejną, ale muszę kupić jakąś fajną ekoskórę.
Pozdrawiam Was kochane moje!!!!!!!! :)